III
Listopad 25, 2007
Wczoraj długo nie mogłem zasnąć.Stałem w oknie i paliłem. Został mi jeszcze spory zapas fajek które brat przesłał mi z Polski.
Moje okno jest nieszczelne.
Chodzę do tego fiuta z dołu i tłumaczę mu że za taki czynsz to powinienem mieć chociaż okna porządne, jak już z kranów cieknie i to z obydwu zimna i prawie karaluchy i lampy nie ma, żarówka zamiast lampy.
Schodzą i tłumaczę na co on mi odpowiada zawsze to samo, że za takie pieniądze to bym pudełka kartonowego nie wynajął. Polak Polakowi pomoże.
W końcu nie wytrzymałem i wyszedłem na dwór. Spacer w środku nocy to wcale nie szalony i nie desperacki sposób wykorzystania czasu kiedy za nic nie można zasnąć.
To lepsze niż stanie w oknie, palenie i patrzenie na deszcz bądź patrzenie na sufit leżąc na materacu, w marzeniach znęcając się nad właścicielem wynajmowanego lokum.
Na zimnych ulicach powietrze pachnie surowymi warzywami i gliną. W takich zapachach ma się wrażenie że ktoś za tobą idzie. Przyglądałem się swojemu odbiciu na chodniku, rozwianym połą płaszcza. To był najciekawszy moment całego dnia.